piątek, 21 marca 2014

Breakdown 2

No to mamy moment drugiego załamania które nadciąga, ale mam tramadol więc jak prawdziwa ćpunka zaraz go zaaplikuję. Sri na mnie niemalże nawrzeszczała, że mam się nie ruszać z pokoju i coś w stylu "że jak mi się rana rozejdzie to jej nie zszyją za free WTF..." mam nadzieję, że ją źle zrozumiałam bo napisz tylko, że by bardzo pożałowali takich działań :) Co do mojego stanu praktycznie żadnej krwi na podpaskach nawet po dialacji, a przy chodzeniu nic mnie nie boli... więc o co tej k... chodzi ?!

Jednym słowem mimo, że dialacje są znośniejsze kurwię już "tylko" przez ~5o% czasu dialacji (początek i koniec), to balans miłych rzeczy (gapienie się w sufit cały dzień pod przykazem nie jest fajną rzeczą) do niemiłych i bolesnych znów został cholernie zaburzony i głowa się buntuje, stąd dostanie otępiacza przed dialacją co by była bezbolesna, a potem od razu grzecznie zasnę po opiatach (mogła bym zamówić butelkę wódki z dołu ale to było by o wiele gorsze rozwiązanie). 

Z moich kalkulacji wynika, że Sri pojawia się tu w okolicach 8 rano, jutro idę na śniadanie o 7-mej, jeśli ją spotkam po drodze, nawet się do niej nie odezwę. Ale powinno się udać "to stay below the radar" no a w niedzielę ta cholera do hotelu nie przyjeżdża, więc trochę odsapnę i walnę kilka luf wieczorem w lobby lounge, chcę wreszcie usłyszeć Pana co gra na pianinie, nawet jeśli to ma być "elevator music".

2 komentarze:

Anonimowy pisze...

Poproś, żeby zaśpiewał ''Have you ever seen the rain'' ;)

V pisze...

Jeśli będę tam w przyszłości z jakiegoś powodu to poproszę ;)