poniedziałek, 17 lutego 2014

Hormony stop i "freaking out"

Jak w tutyle.

  1. Źle spałam (chore sny kiedy ja...)
  2. Na-stresowałam się dzisiaj w pracy, pieprzony "błąd znikąd"
  3. Odstawiłam hormony więc na dniach spodziewam się "morning glory" :/
  4. Naczytałam się tematów na susans w zakładce "post operative life" i już nastawiam się na najgorsze, i to nie tylko w Tajlandii, nie przez miesiąc czy dwa a co najmniej przez rok, a mimo wszystko nadal chce to mieć za sobą... Kochać i nienawidzić w jednym... 
Dobrze chociaż, że zmusiłam się na drugie podejście do biegania, przebiegając całe 2 kilometry w 20 minut... powalające tempo może to nie jest ale i tak umierałam po wszystkim. Ogólnie wysiłek fizyczny pozwolił mi chociaż trochę odsapnąć po tym wszystkim...

Brak komentarzy: