Odpuściłam i zaczęłam wrzucać na luz, jedynki nie napycham już na wyścigi, wchodzi sobie powolutku z 20 minut...
Wczoraj pracowałam 5,5 godziny, dzisiaj 6,5 (zrzuta na cycki + wakacje w Thai w październiku/listopadzie 2014) :v Napisałam bardzo ładny kod, więc dzięki Latającemu Potworowi Spaghetti (czyli dzięki BOGU!) wiedza o programowaniu nie była w lewej mięsnej kulce którą amputowano, zaś umiejętności interpersonalne i językowe nie były w tej drugiej, ulżyło mi :D Wszak nie raz się słyszało powiedzonka o "dwóch centrach kontroli, tym u góry i tym ...", "myśleć *&^%", etc....
Parę dni temu zaczęłam 5 minutowe "dynamic dialations" na modłę Suporna po każdej normalnej dialacji, mimo, że Chet gada tylko o "static dialations", mamy 33 dni od głównej operacji i jakieś 14 od poprawki (tydzień 5 czy jakoś tak).
Od 6-go tygodnia miałam zacząć pana numer 3 (ten już całkiem spory), stwierdziłam, że spróbuję dzisiaj a jak będzie za ciężko to zaczekam do rzeczonych 6 tygodni (jeszcze 4, lub 11 dni, zależy jak patrzeć) UWAGA, wszedł! Choć przejście przez mięsień zajęło mi z 10 minut i bolało dość mocno, ale umówmy się to już 2,8 centymetra średnicy mimo tego
udało mi się 3-kę wepchnąć na 7 cali :) (1-ka i 2-ka wchodzą od dawna na 7,5").
Zobaczymy jak będzie rano, jak będzie za ciężko to poranną przeprowadzę bez pana nr 3, aż mi się przypomniało "Panowie! Powoli, bo się rozpierdoli.".
Psychicznie czuje się rewelacyjnie, fizycznie hmmm, idzie ku dobremu ;)
Pozdrawiam, V