Jutro ostani dzień w pracy.
Jestem w sumie zaskoczona, że jestem tak spokojna przed srs, spokojna przez wielkie S, w ogóle nie zaprząta mi to głowy, no czasem gdy poczuję tę "fantomową" kończynę, to się wkurzam, że jeszcze jest...
Z hormonami ok, nie zauważam jakichś cudów typu "morning glory", ciągle grzecznie biegam. Kupiłam 2 dodatkowe sukienki na wyjazd więc chyba mam wszystko ze szmat/ciuchów.
Co ma być to będzie, w sobotę wielkie pakowanie :D
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz