czwartek, 27 lutego 2014

Końcóweczka

Jutro ostani dzień w pracy.

Jestem w sumie zaskoczona, że jestem tak spokojna przed srs, spokojna przez wielkie S, w ogóle nie zaprząta mi to głowy, no czasem gdy poczuję tę "fantomową" kończynę, to się wkurzam, że jeszcze jest...

Z hormonami ok, nie zauważam jakichś cudów typu "morning glory", ciągle grzecznie biegam. Kupiłam 2 dodatkowe sukienki na wyjazd więc chyba mam wszystko ze szmat/ciuchów.

Co ma być to będzie, w sobotę wielkie pakowanie :D

Brak komentarzy: